W górę serca

Woda świętego Wincentego

Pewna kobieta przyszła do św. Wincentego Ferreriusza (1350-1419), skarżąc się na swojego męża, który często wracał do domu w złym humorze i łatwo wpadał w gniew.
– Ciągłe kłótnie sprawiają, że już nie mogę z nim wytrzymać. Co zrobić, by ratować nasze małżeństwo?
– Idź do klasztoru na górze – poradził Święty – i poproś o wodę z tryskającego tam źródła. Kiedy mąż wróci do domu, weź do ust łyk tej wody, ale jej nie połykaj. Zobaczysz, jakie zdziała cuda.
Kobieta postąpiła zgodnie z radą. Wieczorem po powrocie męża upiła nieco wody i zatrzymała ją w ustach. Po chwili ze zdumieniem obserwowała pierwsze cudowne rezultaty. Mąż – jak zwykle rozdrażniony – stopniowo się uspokoił i groźba kolejnej kłótni małżeńskiej została zażegnana. Kobieta korzystała z cudownej wody jeszcze przez miesiąc, za każdym razem obserwując ten sam efekt. Mąż nie wracał już w złym humorze i ku jej zdumieniu coraz bardziej przypominał wspaniałego młodzieńca, z którym przed laty stanęła na ślubnym kobiercu. Szeptał jej do ucha czułe słówka, chwalił za łagodność i cierpliwość.
Uszczęśliwiona niewiasta ponownie udała się do św. Wincentego, by opowiedzieć o cudownym działaniu wody. Zakonnik przerwał potok podziękowań, stwierdzając:
– To nie woda z klasztoru zdziałała ten cud, ale twoje milczenie. Wcześniej twoje nieustanne pretensje wyprowadzały małżonka z równowagi. Twoje milczenie natomiast sprawiło, że stał się na nowo czuły i serdeczny.
 
Do tej pory w Hiszpanii można usłyszeć powiedzenie: Napij się wody św. Wincentego!

Przepraszam

Francuski minister spraw zagranicznych, Robert Schuman, opowiedział kiedyś, dlaczego nigdy się nie ożenił.
– Dość dawno temu, gdy jechałem metrem, nadepnąłem niechcący na stopę jakiejś kobiety. Zanim zdążyłem ją przeprosić, zaatakowała mnie z krzykiem:
– Ty idioto! Patrz, gdzie stawiasz nogi!
Potem podniosła głowę, poczerwieniała i powiedziała zmieszana:
– Ach, przepraszam pana jak najmocniej! Myślałam, że to mój mąż…

Niedowiarek

historia nadesłana przez siostrę Katarzynę

 albert-einstein

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:

– Jesteś chrześcijaninem, prawda?

– Tak panie profesorze.

– Czyli wierzysz w Boga.

– Oczywiście.

– Czy Bóg jest dobry?

– Naturalnie, że jest dobry.

– A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko? więcej »